Podobne pytania zadawaliśmy sobie gdy wpierw japońskie, a później koreańskie pojazdy zaczęły pojawiać się na naszych ulicach.
Do skuterów i elektroniki z państwa środka zdążyliśmy już przywyknąć.
Doskonałe wyniki sprzedaży na rynku wewnętrznym nie osłabiły apatytu czołowych chińskich producentów samochodów na rynek europejski. Problemy z jakością i bezpieczeństwem ich produktów jedynie opóźniły ekspansję o kilka lat. Niestety eksport do Europy, z powodu opłat celnych czy kosztów transportu, nie jest dobrym rozwiązaniem - cena aut nie jest konkurencyjna. Pozostało wybudować fabryki w Europie.
Jak podawaliśmy w ubiegłym roku Great Wall Motor buduje fabrykę w Bułgarii. Lokalizacja była dobrze przemyślana, Bułgaria należy do Unii Europejskiej i ma niskie koszty pracy. Początkowo auta mają być produkowane na rynek lokalny, później całej UE. Od lipca z fabrykę mają opuszczać miejskie autko Voleex będące kopią Toyoty Yaris oraz pickup Wingle. Na salonie motoryzacyjnym w Bolonii przedstawiciele GWM potwierdzili, że to Włochy będą pierwszym krajem w Europie,
w którym będzie oferowany Voleex.
Jego sprzedaż rozpocznie się w pierwszej połowie roku. Początkowo samochód będzie eksportowany z Chin, ale później w sprzedaży pojawią się modele produkowane w Bułgarii.
Gruszek w popiele nie zasypuje również koncern Chery budując fabrykę w Turcji. Ambitne plany zakładają produkcję na poziomie 100.000 pojazdów rocznie. Turcja od lat jest krajem, w którym wielcy rynku motoryzacyjnego lokują swoje fabryki, czego najlepszym przykładem jest Fiat czy Honda.
A z Polską? Przestaliśmy już wierzyć w pogłoski o przejęciu FSO przez Chińczyków.
Owszem w Lublinie ruszyła produkcja pick-upa Grand Tiger, a jeden z dealerów marki Tata, rozpoczął sprzedaż archaicznych aut dostawczych chińskiej marki Dongfeng Motor.
Cóż, pozostaje nam czekać do lipca i wybrać się na zakupy do Bułgarii